czwartek, 1 grudnia 2016

Recenzja: Phil Knight - Sztuka Zwycięstwa

Niedawno w ręce wpadła mi książka Phila Knighta, Sztuka Zwycięstwa, która w ostatnich dniach pojawiła się w księgarniach. Przyznaje się szczerze, że nazwisko to było mi kompletnie obce, lecz podtytuł wyjaśniał czego mogę spodziewać się po tej pozycji - "wspomnienia twórcy Nike".



Książka zaczyna się od dedykacji:
"Moim wnukom - żeby wiedziały". 
Rozszerzyłbym ją nawet "światu, żeby wiedział" brzmiałoby to mocno egocentrycznie, lecz byłoby trafione. Kojarzyliście nazwisko Knight z Nike? Największe marki wręcz automatycznie są łączone z ich założycielami, Apple to Jobs, Microsoft to Gates, Facebook to Zuckerberg. a Nike? Brakuje oczywistego połączenia, a gdy zastanowię się bardziej to pierwszy do głowy przychodzi mi  Bill Bowerman lub gwiazdy sportu, które promowały Nike, jak Jordan, Woods, James czy McEnroe. W żadnym wypadku jakiś Phil Knight. Niecałe pięćset stron książki pozwala przeżyć pierwsze kilkanaście lat od założenia Nike i sprzedawania butów z bagażnika, aż po dominującą pozycję na rynku butów i odzieży sportowej na świecie.

Głównego bohatera, Phila Knighta poznajemy jako świeżo upieczonego absolwenta uczelni Stanford, zapalonego biegacza, jednak bez wybitnych osiągnięć sportowych, podopiecznego Billa Bowermana. W jego życie wchodzimy w punkcie zwrotnym i od razu czujemy, że siadamy za sterami. Phil stara się ustalić kim jest i co zrobić dalej ze swoim życiem. Czy podążać utartą ścieżka dającą szczęście, stała praca, dom, żona, pies? Czy też wymagać od życia i od siebie czegoś więcej?
"Żyłem w bolesnym poczuciu, że dano nam niewiele czasu, mniej niż się spodziewamy, może tylko tyle, ile trwa poranna przebieżka - i za wszelką cenę chciałem sprawić, żeby mój czas okazał się znaczący. Bym spędził go w drodze do celu. Twórczo. Istotnie. a nade wszystko - odmiennie.
Pragnąłem zostawić po sobie ślad.
Pragnąłem zwyciężać.
Nie, niezupełnie. Po prostu nie chciałem przegrać."
Zakończenie tej historii wszyscy znamy, jednak droga do sukcesu Nike i Phila bardzo zaskakuje. Wiesz, że firma, która generowała ogromną sprzedaż na rynku amerykańskim była kilkukrotnie o krok od upadku. Czy wiesz, że nazwy pierwszych kilkunastu butów Nike zostały wymyślone na poczekaniu w kilka minut?
"Sztuka zwycięstwa" to nie historia przedsiębiorcy, to historia człowieka, który w pogoni za marzeniami przenosi nas w swój świat, swoich emocji, rozterek i problemów. Nie ma tutaj owijania w bawełnę i idealizowanie Phila Knighta i być może w tym tkwi sekret klimatu w który jesteśmy wciągnięci. Obserwujemy błędy zarówno w życiu prywatnym jak i biznesowym i widzimy samych siebie. Jednocześnie przez całą książkę czuć determinację i poczucie misji, która kierował się Phil, tu nie chodziło o zarabianie pieniędzy, tu chodziło o coś więcej, o sens, o dziedzictwo, o pamięć.

Czy polecam? Zdecydowanie. Kilkaset stron wręcz pochłonąłem w parę dni, bywało, że czytałem nawet gotując obiad.
Niech jakiś młody człowiek gdzieś na świecie, być może kroczący podobną, niełatwą drogą, znajdzie w moich słowach inspiracja albo pocieszenie. A może przestrogę? Niech jakiś młody przedsiębiorca albo sportowiec, albo malarz, albo pisarz zyska siłę, by nadal kroczyć naprzód.
Pcha nas przecież ta sama siła. To samo marzenie.
Wiem, że obok tej książki nie można przejść obojętnie, potrafi zmotywować, potrafi odnaleźć nas samych. Mnie potrafiła zarówno rozśmieszyć jak i wzruszyć. Dziękuję Domowi Wydawniczemu Rebis za przekazanie egzemplarza książki jeszcze przed premierą. Ogromne słowa uznania należą się tłumaczowi, Maciejowi Szymańskiemu, który zrobił kawał dobrej roboty.


KONKURS
Dla czytelników bloga mamy konkurs, w którym można wygrać cztery egzemplarze książki "Sztuka Zwycięstwa" od Dom Wydawniczy REBIS

By wziąć w nim udział należy wejść na fanpage Night Runners na faceboook i  pod wpisem z recenzją odpowiedzieć na pytanie:
1. Wymień jednego (dowolnego) sportowca, który był lub jest sponsorowany przez Nike. (Podpowiedzi znajdziecie między innymi w recenzji)

Wśród prawidłowych odpowiedzi książkami nagrodzimy:
1. Pierwszą osobę z poprawną odpowiedzią
Pozostałe osoby wyłonimy w drodze losowej wykorzystując uczestników dzisiejszego treningu Night Runners w Poznaniu: Night Runners nad Maltą vol. 210  (na treningi najczęściej przychodzi od 20 do 60-70 osób)
2. Całkowita liczba uczestników treningu określi osobę, która otrzyma drugą książkę,
3. Całkowita liczba osób na treningu w butach Nike określi osobę, która otrzyma trzecią książkę
4. Całkowita liczba kobiet na treningu określi osobę, która otrzyma czwartą książkę.
Np. Na treningu pojawi się 35 osób, z czego 6 to kobiety i 13 osób w butach Nike.
Wtedy nagroda powędruje do osoby, która odpowiedziała poprawnie na pytanie oraz była odpowiednio, 6 lub 13 lub 35 w kolejności odpowiedzi.

Można udzielić tylko jednej odpowiedzi, odpowiedzi edytowane nie biorą udziału w konkursie.
Zwycięskie osoby zostaną poinformowane o tym poprzez portal facebook. Brak kontaktu przez 7 dni ze strony zwycięzcy oznacza, że nagroda przepada.
Rozstrzygnięcie nastąpi - 2.12.2016 do godziny 20:00



niedziela, 3 lipca 2016

Plany treningowe - 17. PKO Poznań Maraton

Lato za pasem ( przynajmniej to kalendarzowe) zatem powoli zamykamy pierwszą część sezonu i wchodzimy w okres przygotowań do jesiennych maratonów. Wzorem ubiegłych lat chcemy zaproponować Wam wspólne przygotowania do startu w największym maratonie w Wielkopolsce, czyli 17. PKO Poznań Maraton, który tradycyjnie odbędzie się w drugi weekend października.


poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Wytypuj swój czas na Poznań Półmaraton i wygraj buty 361° ZOMI

Już za tydzień 9. PKO Poznań Półmaraton, z tej okazji zapraszamy wszystkich biegaczy do konkursu organizowanego przez Night Runners oraz 361° Konkurs kierowany jest do wszystkich uczestników biegu w Poznaniu, by wziąć w nim udział wystarczy jak najdokładniej wytypować swój czas na mecie. Proste? Bardzo proste;) Typy należy podawać jako komentarz pod zdjęciem:  Wpis konkursowy

Regulamin: Żeby wziąć w nim udział należy odpowiedzieć na pytanie: "Wytypuj swój czas na 9. PKO Poznań Półmaraton?"

REGULAMIN KONKURSU WYGRAJ Buty marki 361 z NIGHT RUNNERS

piątek, 19 lutego 2016

ZiMB – czyli „Razem, po swoje”. (cześć pierwsza - Kuba)

ZiMB – czyli „Razem, po swoje”.

Piątek 29.01.2016, godz. 1.30, Poznań. Pod dom na Wildzie podjeżdża srebrny Mitsubishi Colt, to co za chwilę się wydarzy ma swoje początki 30 listopada roku poprzedniego. Wtedy to po wylaniu siódmych potów pod okiem Trenera Wyciska vel. Żurka i dramatycznym rajdzie na Cytadelę (żeby zdążyć),  dopadam jedną z grup NR prowadzonych przez Picia.. Łapanie oddechu, powitania, endorfiny buzują (chociaż może to deficyt tlenowy) no i taka sytuacja:
 Piciu oznajmia -  „Jadę w góry pod koniec stycznia na bieg.” - Reakcja bezpardonowa.
Ja -  „Piciu chyba Cię nienawidzę.” – to taka forma zazdrości na szybko.
Piciu ripostuje - „To może pojedziesz z Nami? Ze mną i z Julką.”  Brainstorm, mindfuck, myślotok..
Po niezbyt długich namysłach zapisuję się, wpłacam odpowiednią sumę peelenów na konto OTK i tak oto wsiadam właśnie do srebrnej strzały.  Podjeżdżamy jeszcze po Julkę, główną winowajczynię tego zajścia ;) upychamy plecaki i mega nakręceni wyjeżdżamy z poznania o 2 w nocy – cel Cisna, Bieszczady. Sama podróż mija nam przy wesołych nutach z telefonu i niesamowitej wyżerce przygotowanej przez Julkę ;) Echhh te muffiny czekoladowe i bułki z domowym pasztetem...

środa, 10 lutego 2016

Mój powrót do biegania - Zimowy Forest Run

Niedzielny poranek. Stoję sam pośród kolorowego tłumu biegaczy czekających na wystrzał startera. Ostatnie zdjęcie przed startem i ruszam w drogę. Nie pamiętam kiedy tak denerwowałem się przed startem. Pierwsza edycja Zimowego Forestu Runu jawiła się niczym nie lada wyzwanie. Nieznana trasa w połączeniu z brakiem startów lub treningów na dłuższych dystansach to kombinacja w której tylko głupi nie czułby respektu przed zadaniem, jakie czekało. Najbliższe dwie godziny miałem spędzić na 23 kilometrowej pętli prowadzącej przez tereny Wielkopolskiego Parku Narodowego.
fot. Piotr Oleszak

sobota, 23 stycznia 2016

Aplikacje dla aktywnych: Biegaj.my

Elektronika dziś jest tak nieodłącznym elementem uprawiania sportu. Praktycznie wszyscy korzystamy z elektronicznego pomiaru przebiegniętego dystansu. Mamy zegarki z setką funkcji. Wodoodporne odtwarzacze mp3. Liczniki kroków, kadencji. Mamy profile na licznych portalach, które umożliwiają nam analizowanie każdego treningu oraz porównywanie się z innymi biegaczami. Oczywiście niektóre rzeczy są bardziej lub mniej przydatne. Chciałbym przedstawić Wam kilka aplikacji na komórki, które mogą się przydać, a ich pobranie jest bezpłatne Na pierwszy ogień idzie absolutna nowość na polskim rynku - aplikacja do umawiania się na wspólne treningi - Biegaj.my