czwartek, 6 grudnia 2012

Półmaraton Mikołajów by Paula


W pierwszy weekend grudnia w Toruniu odbył się bieg na którym Night Runners reprezentowała Paula oraz Kasia. Zapraszam do przeczytania wrażeń ze swojego debiutu w Półmaratonie autorstwa Pauli.


Dnia 2.12.12, czyli w moje imieniny odbył się w Toruniu Bieg św. Mikołajów.
Prawdę mówiąc czekałam i czekałam na ten dzień, w końcu miał to być mój pierwszy półmaraton.
Już około godziny 8 byłam na miejscu. Biuro zawodów znajdowało się w Zespole Szkół Samochodowych, organizację wydawania pakietów startowych uważam za jak najbardziej w porządku, wszystko odbywało się sprawnie i bez kolejek.
W tym samym miejscu  odbywały się  mini targi biegowe, gdzie można było zakupić żele, ciuszki, buty i Inne gadżety mniej lub bardziej związane z bieganiem.  Pakiet startowy zawierał czapeczkę mikołajową, szalik, koszulkę, żel, batonik, isotonic oraz najważniejsze numerek z wczepionym chipem. Tu należy się pochwała,  gdyż numerek zrobiony był z wytrzymałego papieru, a nie tak jak zawsze ze zwykłej kartki, która zazwyczaj rozrywa sie na kawałki. To że nie musiałam wplatać chipu w buty to niewątpliwy plus;)
Czapeczka  - całkiem zabawna. Organizator wymagał by wszyscy  uczestnicy mieli ją założoną na stracie potem każdy robi z nią co chce. Osobiście miałam zamiar  pozbyć się jej po stracie, ale było tak zimno, że idealnie grzała.
Niestety koszulkę trzeba było mieć  na sobie przez cały bieg,  i tu pojawia się ogromny minus. Był to  zwykły bawełniany  t-shirt, który okazał się  kompletną porażka. Z powodu przepuszczalności powietrza bliskiej zeru, był dla mnie bardzo uciążliwy. Przy cenie 100 PLN obowiązkowe noszenie tej koszulki to wątpliwa przyjemność.
Teraz trochę słów na temat trasy, pierwsze 7 km biegło ulicami Torunia, co 5 km ustawione były bramki mierzące czasy zawodników. Kolejne ok 12 km przebiegało ścieżkami leśnymi. Moje nogi przyzwyczajone do biegania leśnymi ścieżkami na samą myśl były bardzo szczęśliwe, jednak już w trakcie  okazało się, że wcale nie było  to takie fajnie.
W związku z porą roku na ścieżkach było błoto, kałuże, pocięte drzewa, no i prawie 3 tys biegaczy powodowało niezły kocioł.
Dodatkowo teren leśny był bardzo zróżnicowany - lekkie  podbiegi oraz zbiegi. Nie przepuszczałam, że kiedyś to powiem, ale chyba pierwszy raz lepiej biegło mi się po asfalcie.
Ostatnie 1,5 km to wybieg z lasu na ulicę grunwaldzką i pełną parą na metę , która znajdowała się na terenie MOSIR-u.
Na mecie

Jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy wyjmując endomondo okazuję się, że trasa nie była półmaratonem. Myślałam , że GPS się pomylił, lecz ludzie potwierdzili, że trasa nie była pełna.
W niczym mi to nie przeszkadzało w regulaminie był wyraźny zapis iż trasa nie posiada atestu, poza tym nie były to mistrzostwa Świata tylko fajna zabawa biegowa, przynajmniej ja tak to traktowałam.
Myślę , że w przyszłym roku również wystartuje.
Na Końcu pragnę podziękować Rafałowi Kubickiemu z AKM OLIMP OLSZTYN, który dołączył do mnie na około 3-4 km i pociągnął aż do mety nie pozwalając mi zostać w tyle. To pokazało mi ,że zawody to nie tylko rywalizacja, ale i chęć pomocy innym jeszcze raz  BARDZO DZIĘKUJE.

Paula&Kasia z medalami

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz