środa, 2 stycznia 2013

2012 - Where amazing happens



Rok 2012 odszedł w niepamięć, dlatego pora podsumować ostatnie 12 miesięcy, a właściwie to ostatnie pięć. Najlepiej byłoby, żeby okres do czerwca przemilczeć, ale z kronikarskiego obowiązku muszę cokolwiek napisać. W sumie przebiegłem, może z 70 km w 6 miesięcy. Wystartowałem w dwóch oficjalnych zawodach. Na GP Poznania nad Rusałka, przebiegłem 5 km w 25.20, co było rezultatem zbliżonym do mojej życiówki. Jednocześnie wydawało mi się, ze jestem już bliski swoich granic, i trudno mi było wyobrazić sobie bieganie kilometra w tempie poniżej 5 minut, czas pokazał jak bardzo się myliłem. Mój kolejny start  był już szczytem głupoty. W połowie stycznia zapisałem się na poznański półmaraton, który miał być moim debiutem na tym dystansie. Z różnych przyczyn, począwszy od braku motywacji, poprzez lenistwo lub poświęcanie więcej czasu na tenisa bądź koszykówkę moje przygotowania do startu były żałosne. Do biegu 1 kwietnia, przystąpiłem na świeżości - mając w nogach z 30 km przez 3 miesiące.I tak oto bez żadnego przygotowania wyruszyłem na trasę. Koło 15 km złapał mnie kryzys - nogi ociężałe, a płuca przestały pracować. Wszyscy mnie wyprzedzali, co bolało najbardziej.W końcu dobiegłem, sfrustrowany, zły, zmęczony i przekonany, że już nikt mnie nie namówi do biegania.( Czas 2h11m11s)

W tym samym czasie życie Night Runners było równie ubogie, w teorii była nas 5tka, w praktyce nie mogliśmy się nawzajem zmobilizować do regularnych spotkań. O życiu fanpage’a też lepiej nie wspominać, fanów było około 500, ale miałem problem by ich zaangażować.
W lipcu zacząłem znów biegać regularniej. Zawsze sam, zawsze z muzyka na uszach, towarzystwo nie było mi potrzebne, a wręcz było zbędne. W końcu  bieganie to ja i moje myśli, bądź pustka w głowie i reset. Sierpień upłynął bardzo szybko, wyjazdy wakacyjne i znów nie było czasu na bieganie.


I tak doszliśmy do września. Mieliście kiedyś uczucie, że coś powstaje z niczego? Pstrykniesz palcami i już jest? W przypadku Night Runners tak nie było. Dlatego zanim dojdę do tego, jak to się stało, że dziś na spotkanie biegowe organizowane przez takich amatorów potrafi przyjść kilkadziesiąt osób, chciałbym podziękować wszystkim osobom, które mnie wspierały, doradzały i poświęcały swój czas.
W szczególności dwie osoby walnie przyczyniły się do tego sukcesu, jakim niewątpliwie stała się nasza grupa.  Kto obserwuje życie NR, wie kogo mam na myśli. Marcin i Zosia, to oni stali się tym brakującym elementem NR, dzięki któremu wszystko zazębiło się i pracuje doskonale. Zawsze wysłuchali, wspomogli radą i nigdy nie odmówili gdy czegoś potrzebowałem. Po tych kilku miesiącach, to dla mnie ktoś więcej niż kolega i koleżanka od biegania.
Nie sposób tutaj wymienić wszystkich, bo zawsze kogoś bym pominął, liczę, że wiecie że doceniam Waszą pomoc i energię, która przekazujecie Night Runnersom.

Wrzesień to dla mnie początek regularnych treningów i to dało efekt, 3-4 razy w tygodniu, w miłym towarzystwie, czasem większym czasem mniejszym. Nauczyłem się biegać nieSolo, słuchawki z premedytacja zostawiałem w domu, bo wolałem słuchać i rozmawiać. Co więcej polubiłem to tak bardzo, ze trudno mi sobie wyobrazić teraz bieganie samemu. Tak myślę, ze nawet miałbym problem, żeby zlokalizować miejsce mojej mp3 wraz ze słuchawkami.  Biegałem systematycznie, więc pojawiła się myśl by sprawdzić się w zawodach. Swoje starty opisywałem już na blogu, więc nie będę się powtarzał ;)  
Biegnij Warszawo 48.31
Półmaraton w Szamotułach 1.47.31
Półmaraton w Kościanie 1.46.01
5km - Grand Prix Poznania - 21.00
Wszystko razem z wesołym quasiautobusem NR.
Nasze poniedziałkowe wyjścia weszły już na dobre do kalendarza wielu osób. W naszych żarówiastych koszulkach NR biega już ponad 70 osób. Na co-sobotnich biegach w ramach parkrunu regularnie przychodzi nas po 10-15 osób i jesteśmy najliczniejsza drużyną wśród wszystkich zawodów cyklu parkrun w Polsce! 

23.12.2012 - Spotkanie NR&KB nad Rusałką

Podsumowaniem tego roku były dwa spotkania świąteczno-noworoczne, organizowane wspólnie z Magda i Zosia z Kobiety Biegają na które przyszło dwukrotnie ponad 70 osób!
Cała inicjatywa rozwija się w tempie, którego chwilami nie potrafię ogarnąć. Od nowych pomysłów chwilami może rozboleć głowa, bo potrzeba jeszcze czasu na ich realizację, ale czas się znajdzie, musi !
Ze swojej strony mogę Wam tylko obiecać, że nadal będę robił wszystko, by było coraz lepiej.
Dziękuję Wam, za wszystko, za obecność, za dobre słowo, bo to dla mnie najlepsza motywacja, że to co robię ma sens.
W 2013 życzę Wam osiągnięcia celów – tych sportowych i prywatnych. Wielu spotkań, nie tylko na ścieżkach biegowych. Nowych znajomości, i podtrzymania tych starych i żebyście zawsze mieli powód żeby się uśmiechać, tak jak ja mam, gdy widzę Was wszystkich.
Na blogu będzie się działo, macie moje słowo;)

PS. Zakończyła się rywalizacja w ramach endomondo. Wkrótce przedstawię jej podsumowanie i zaproponuję coś nowego, ale to dajcie mi trochę czasu ;)

PSS Z okazji 2000 fanów planuje kolejne spotkanie, typowo towarzyskie ;) Zatem do zobaczenia na parkiecie w karnawale ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz