poniedziałek, 29 lipca 2013

22. Vattenfall City Night - Ordnung muss sein...oder nicht.

O nocnym biegu w Berlinie dowiedzieliśmy się kilka miesięcy temu. Atmosfera dużego miasta, 22 edycja biegu no i noc. Z Poznania do stolicy Niemiec to raptem 300 km, więc zebraliśmy się w kilka osób i zapisaliśmy na ten bieg. Poznań i wielkopolska jest kojarzona z wpływem niemieckim, z pozytywnymi cechami jak gospodarność i słynny niemiecki Ordnung. Spodziewaliśmy się perfekcyjnie przygotowanej imprezy i tym samym kolejnego świetnego wyjazdu w gronie Night Runners.
W piątek w godzinach popołudniowych dostaliśmy informację, że z powodu wysokiej temperatury prognozowanej na sobotę, bieg zostaje skrócony z 10 do 5 km. Co więcej nie będzie prowadzona klasyfikacja, jedynie pomiar czasu dla naszej informacji. Ta decyzja sprawiła, że większość naszych zrezygnowała z wyjazdu ( zresztą nie dziwię się - gdyby nie to, że miałem opłacony przejazd i nocleg, to też bym odpuścił tą wycieczkę ). Ostatecznie na biegu stawiło się trzech Night Runnersów, relacja nie będzie dotyczyła jednak jedynie biegu, lecz bardziej zachowania organizatorów.

Moja pierwsza myśl, gdy dowiedziałem się o decyzji organizatorów to niedowierzanie. Jak można odwołać bieg z powodu upału? Oczywiście regulamin, który podpisałem rejestrując się na bieg przewidywał takie sytuacje, ale po to jest regulamin, żeby kryć w razie czego organizatora, lecz nie zwalnia on z odpowiedzialności za przeprowadzenie biegu w taki sposób, by uczestnicy byli zadowoleni, a nie sfrustrowani.

Dwa słowa na temat warunków atmosferycznych. Bieg startował o 20.30 w samym centrum miasta. Co oznacza, że był łatwy dostęp do hydrantów, by przygotować kurtyny wodne. Co więcej, trasa to zaledwie 10 km, w tym 3 pokrywające się pętle - zatem przygotowanie kurtyn co 1 km nie byłoby żadnym problemem. Słońce zniknęło za budynkami. Warunki bardzo porównywalne z biegiem w Grodzisku Wlkp, bądź z biegiem Powstania Warszawskiego. Chociaż nie...w Berlinie bieg nie odbywał się w pełnym słońcu, lecz wieczorem w cieniu drzew i budynków. Czy zabrakło dobrej woli organizatorów by przeprowadzić bieg? W mojej opinii tak. Decyzja o odwołaniu biegu była motywowana troską o nasze zdrowie i nie można tego podważyć, lecz powstaje pytanie po co przechodzimy PAPS test ( dla niewtajemniczonych, jest to test podczas którego odpowiada się na szereg pytań o nasze zdrowie i jest on wymagany podczas startów w Niemczech, takich jak Nocny Bieg w Berlinie czy Maraton Berlinski). Pal licho decyzje, odwołali - nie ma co drążyć więcej - jakoś to przeżyjemy. Najważniejsze jest to, że organizator nie zadał sobie ŻADNEGO trudu, by poinformować uczestników o tej kluczowej dla biegu decyzji. Gdyby nie Zosia, w życiu nie dowiedzielibyśmy się o komunikacie po niemiecku na stronie organizatora o odwołaniu biegu. Co należy podkreślić strona www do momentu biegu była prowadzona w dwóch językach, jednak komunikat o odwołaniu rywalizacji został przedstawiony jedynie po niemiecku. Nie dostaliśmy do dziś, żadnej informacji na maila, że zasady biegu zostały zmienione.
Jeszcze w piątek wysłałem maila do organizatorów ( podobnie jak kilku innych NR) - nikt nie dostał odpowiedzi.

Reasumując, zamiast biegu na 10 km zaproponowano nam bieg na 5 km oraz "zapomniano" nas o tej drobnostce poinformować. Organizator mógł wyjść z twarzą i zaproponować zwrotu opłaty startowej. Tak również się nie stało. Jedyna opcja to przepisanie opłaty na przyszły rok.Zatem koszt dla organizatora żaden, a kasa na koncie rośnie. Już na starcie biegu byłem wściekły.

W sobotę przed południem odebraliśmy nasze pakiety startowe...znaczy się numery startowe. Wiedziałem, że biegi za granicą to inna bajka w porównaniu z Polska, gdzie biegacz dostaje pełno gadżetów, koszulkę, czasem plecak, czasem coś. Tutaj był numer oraz chip. Swoją drogą numer tak wielki, że na damską koszulkę Ani nie mieścił się...trzeba było go 3 razy podwijać

.
W biurze zawodów podjąłem jeszcze jedną próbę rozmowy z organizatorami na temat możliwości zwrotu opłaty startowej. Jak możecie się domyślać bezskutecznie. W związku z tym, że byliśmy na miejscu postanowiliśmy pobiec dla przyjemności - nie spiesząc się i dobrze się bawiąc.




Na start dotarliśmy z 30-minutowym zapasem. Zrobiliśmy jeszcze kilka zdjęć i udaliśmy do naszej strefy czasowej. Sam obszar start/meta zabezpieczony był bez zarzutu - podobnie jak cała trasa. Po drodze pełno kibiców, atmosfera wśród zawodników bardzo dobra. Przed startem oklaski. Od razu przyszło mi do głowy - "trzeba zaprosić Niemców na biegi do Polski" - do Tarnowa Podgórnego, do Poznania, do Rakoniewic, do Stęszewa i Swarzędza, do Świebodzina i Piły, do Kościana i Szamotuł. Biegacz w Polsce jest rozpieszczany - mamy wszystko, ale też przez to wiele wymagamy. Biegacz w Niemczech nie dostał niczego, odwołali mu bieg, a i tak był zadowolony. Myślę, że nie jest to kwestia mentalności, lecz przyzwyczajenia. Nigdy pakiety startowe nie były atrakcyjne, więc nie mają porównania.

Ruszyliśmy w trasę - po drodze zdjęcia, kurtyny wodne, punkt z wodą. Było parno - owszem - ale myślę, że w wielu biegach rozgrywanych przez weekend w Polsce było podobnie, a żaden z nich nie odbywał się wieczorem, gdy robi się chłodniej i słońce nie grzeje bezpośrednio całego ciała.

Obowiązkowe zdjęcia na każdym kilometrze



Co ciekawe punkty z wodą oraz cały bieg obsługiwali wolontariusze w wieku 50+. Zresztą bardzo mili, uśmiechnięci i pomocni.

Smutek...
W dobrych nastrojach dobiegliśmy na metę i czekaliśmy, aż na naszej piersi zawiśnie kolejny medal do kolekcji...okazało się, że medale nie są przewidziane. Zresztą podobnie jak posiłek/drożdżówka jako zestaw regeneracyjny po biegu.

Czy przyjadę znów do Berlina? Tak, we wrześniu na maraton. Nocny Bieg, to najgorszy bieg w jakim brałem udział. Organizatorzy wykonali perfekcyjny skok na kasę, nie przejmując się w najmniejszym stopniu uczestnikami. Może oczekiwałem zwykłego maila do wszystkich zapisanych ze słowem przepraszamy, ale ze względu na upał zdecydowaliśmy się odwołać bieg? To nie było takie trudne.




Do tej pory Niemcy kojarzyły mi się jednoznacznie - Ordnung. Ten bieg sprawia, że muszę się nad tym dobrze zastanowić.
Organizatorzy biegów w Polsce stają na głowie, by zapewnić wiele rzeczy dla biegaczy - doceńmy to.









1 komentarz:

  1. W pełni podzielam, tyle że nie pobiegłem. Może w przyszłym roku, a może jeszcze ponegocjujemy. Drobna uwaga - w parkrunie właściwie są koszulki, tyle że bodaj po 10 biegach. :) Wczoraj wziąłem udział w Pucharze Maratonu Warszawskiego. Upał. 220 km. Trasa leśna, crossowa, trudno zapanować nad wszystkim, a organizatorom nawet do głowy nie przyszło odwoływać. Na koniec wśród uczestników wylosowano chyba z 50 różnych nagród (startujących było ok. 200). Niemcy nie mogą o takich rzeczach pomyśleć, bo nie mają organizacji chętnych do takiego wsparcia . W tym miejscu chciałem podziękować polskiej firmie...Adidas. Hmmm, wróć... Pozdrawiam. Olo

    OdpowiedzUsuń