piątek, 2 sierpnia 2013

Jestem maratonką - Tydzień motywacji z Night Runners

Maraton. Marzenie każdego biegacza. Dumnie brzmiące - Jestem Maratończykiem. To motywacja sama w sobie. W przypadku maratonu nie tyle cel, co droga ku jego spełnienia wymaga od nas szczególnego samozaparcia. Start w maratonie jest efektem wielomiesięcznej pracy - można rzecz "formalnością" :)
W maratonach rok rocznie staruje coraz więcej osób, jednak wciąż ledwie ułamek z nich ( około 10% - w maratonie poznańskim) stanowią kobiety. Kobiety nie muszą się, aż tak sprawdzać jak mężczyźni, jednak te które podejmują się tego wyzwania zasługują na szczególny szacunek. Kobieta, która może o sobie powiedzieć, że przeszła drogę do niejednego maratonu i ukończyła go jest Asia. Asia może być motywacją samą w sobie dla wielu z Was. Niesamowicie ambitna - kończy bieg i nawet bijąc życiówkę mówi - "mogło być lepiej". Wiele od siebie wymaga i daje z siebie wszystko na treningu by to osiągnąć. Przeczytajcie kilka słów od Asi Kniat.

„Jeśli chcesz biegać, przebiegnij kilometr, jeśli chcesz zmienić swoje życie, przebiegnij maraton.” Okres przygotowań do maratonu trwa. W tym roku planuję po raz drugi zmierzyć się z królewskim dystansem. Do każdego km maratonu podchodzę z szacunkiem. Wiem też, że „chęć wygranej nic nie znaczy bez chęci do przygotowania”. Osobiście myślę, że sam start i pokonanie tych 42 km 195 m to będzie symboliczny finał moich przygotowań. To co ma miejsce teraz jest najważniejsze i kluczowe. I nie chodzi tutaj już tylko o te dziesiątki wybieganych kilometrów, ale o to co dzieje się w głowie podczas tych biegów. Wskakuje w buty, słuchawki w uszy i biegnę. I nigdy nie wiem co będzie za 2, 10, 15km. Czasem biegnę bezmyślnie. Innym razem milion myśli na minutę, które kłócą się ze sobą nawzajem i próbują nabrać jakiegoś sensownego kształtu. Niekiedy pojawia się nieopisana radość i niekontrolowany uśmiech na twarzy. Albo wręcz przeciwnie-złość, wściekłość, poczucie bezradności i bezsilności. Emocje. Bieganie to emocje- negatywne bądź pozytywne-one wszystkie mówią 'BIEGNIJ'. Każdy trening to moje małe zwycięstwo i sukces. Im trudniejszy bieg, tym większa satysfakcja po. Wygrać z własnymi słabościami, zniechęceniem czy po prostu ze zwykłym bólem mięśni- można chcieć czegoś więcej ? A co jest moją największą motywacją? Fajnie będzie ponownie spełnić to małe-wielkie marzenie i zostać maratonką. Wbiec na metę i wiedzieć, że nikt i nic nie jest w stanie mi tego odebrać.

1 komentarz:

  1. gdyby ktoś 5lat temu powiedział mi ,że przebiegę półmaraton , popukałbym się w głowe z ironicznym uśmiechem . Jak można mając 176cm/98kg mysleć o półmaratonie?ale pomyslałem ,że wyjdę wieczorem i pobiegnę.Pierwszy raz.Oj ciężko, tym bardziej ,że 4m-ce wcześniej rzuciłem papierosy ( na szafę). pierwsze miesiące to 300metrów biegu, 500metrów łapanie oddechu.... pierwszy rok waga spadła o 16kg.Spodobało się... Pierwsze 5km,pierwsze 10km,dwa kółka dookoła Malty .Trzy kółka.To może półmaraton?ok.pózno bo pierwszy w wieku 36lat, nieeee nie za pózno, Nigdy nie jest za póżno. dziś po 4 półmaratonach ,waga 76kg. Za chwilę debiucik 42,195 w Poznaniu. A w międzyczasie dołączyłem do przesympatycznej ekipy NIGHT RUNNERS !!!!!!BIEGAJ ! pozdro MARTIN

    OdpowiedzUsuń