środa, 25 września 2013

22 tygodnie treningów, 3 tygodnie kontuzji,3 tygodnie powrotu do formy! - II Półmaraton Dwóch Mostów

15.09.2013 7:47………. Qźwa zaspałem……… 
jak zwykle na coś ważnego. Łazienka, szybkie ogarnięcie tematu. Szybkie ubierano. Kuchnia, miało być spokojne śniadanko, otwieram chlebak - dwie kromki chleba, dżem jagodowy. Nie zdążę zjeść dwóch kanapek, składam w jedną, buty na nogi, klucze w rękę, w drugą rękę kanapka i biegiem do samochodu. Człowiek się śpieszy, straż miejska się cieszy…. Nie tym razem!

        Podjeżdżam pod Małachowiankę, oooooo Night Runners na czarnym Oplu kombi. Ciekawe kto przyjechał po pakiet? Odbiór bez zbędnych formalności, dobra organizacja. Szybciutko do samochodu. Do Opla wsiada Michał Mike. W domu na wariackich papierach, wszystko fruwa, rodzinka już wstała i zaczyna dopingować J Zegarek naładowany, mp3 naładowane, numer przypięty, iron suty zabezpieczone. Jestem gotowy! Czekam na kumpla…. Jest sygnał. Schodzę, niby na luzie, ale już czuję atmosferę.


        Parkujemy na Kościuszki. Ulice opanowane przez biegaczy, kilka osób rozpoznaję z NR, sporo ze ścieżek na Podolach. Idziemy do depozytu. Wchodzimy do Małachowianki…….. atmosfera BENGAY’owa J Jest okazja, 1 zrzucona ze zbiornika. Idziemy pod schody UM, czekamy na siostrę i szwagra………. Czekamy……. SĄ! Teraz pod fontannę na rozgrzewkę. Znajome twarze, my anonimowi J Sesja foto, rozgrzewka i na start. Znowu sporo znajomych, nawet z podstawówki. Miła niespodzianka, przyszli rodzice, są na starcie, troszkę gadamy. Stoimy na starcie, czekamy. Okazuję się, że obok stoi kolega ze szkoły średniej, rozmawiamy na tematy ogólne. Przechodzimy na tematy związane z bieganiem. Okazuję się kolega biega codziennie po 10km. Po tym jak dowiaduje się, że ja zacząłem w lutym i jest to mój pierwszy półmaraton życzy mi powodzenia z ironicznym uśmiechem. Myślę sobie, że pewnie ma racje….. a ja wciągnąłem na tą imprezę siostrę, szwagra i kumpla, którzy treningi zaczęli jeszcze później niż ja. Żeby tylko dobiegli…….. żeby dobiegli bez kontuzji!!!

        Pistolet w górze, czekamy na wystrzał………… aaa nie to tylko kiepski, w moim odczuciu, żart Prezydenta Miasta. Czas mija szybko, znowu pistolet w górze….. jest strzał! Ruszyliśmy! Pierwsze kroki i stop, mały koreczek się utworzył, po chwili wszystko wróciło do normy. Biegniemy! W końcu biegniemy!!! Ruszyłem jak zwykle za szybko! O wszystko obwiniam atmosferę biegu, kibiców, spory zbieg, ale nie siebie J. Mostówka była z górki, wbiegam na „stary” most. Ustawiam się dokładnie na środku. W końcu zamknęli go specjalnie dla mnie, nooo i jeszcze dla tych kilkuset innych biegaczy!!

        Na moście nie wiało zbyt mocno, biegło się świetnie, w grupie równe tempo, ale jeszcze za szybko. Zbiegamy z mostu, krótki bieg po kostce i TA pani!!! Ta pani, i jej naszyjnik! Nie zapomnę tego nigdy! Na szyi przewieszony sznurek a na jego końcach zafoliowany kawałek kartonika z napisem: DASZ RADĘ! SZACUN dla tej Pani oraz wielkie podziękowania!! Wbiegamy na wał przeciwpowodziowy, w końcu złapałem odpowiedni rytm, tempo wg planu, szkoda że 2 km za późno. Na wale wszystko wg planu, cisza, spokój, nie ma kibiców, nikt nie krzyczy, nie ma dopingu. Pod koniec wału na stołeczku siedzi sobie starszy Pan, obok stoi rower. Pan w czapeczce z daszkiem cały czas oklaskuje, a na machnięcie do Niego odpowiada uśmiechem. Koniec wału, wbiegam na asfalt, widzę pierwszy pomiar czasu, punkt odżywczy  i pierwszej pomocy. Ten ostatni na szczęście pusty. Zerkam do góry, podbieg na nowy most, patrzę i widzę Rokiego – biegacz z czerwoną rękawicą bokserską! Pierwszy podbieg pokonuję wg planu, tak jak następne kilometry trasy, znam profil, wiem co mnie czeka po Grabówce….

        I nastąpił ten moment. Pierwszy podbieg, zwalniam, oszczędzam siły, wiem, że za chwilę będzie jego druga część. Udało się! Kolejny punkt odżywczy, trochę po płaskim i znowu 2 fazowy podbieg. Dałem radę w dobrym stylu. Dobiegam do ZOO, kibice, trąbki i ci ZAJEBIŚCI bębniarze. Na domiar złego w mp3 słyszę po kolei dwa kawałki: Sabaton "40:1" i Metallica "Fuel"….. Biegnę z góry, jest siła, adrenalina, kibice, bębny i znowu brak kontroli! Kolejne 2 km przebiegłem zdecydowanie za szybko, o czym boleśnie przekonałem się na wale, gdzie cały doping ucichł i znowu zostałem sam z moją muzyczką…… biegnę równo, ale poniżej zakładanego tempa. Wyraźnie odpoczywam. Podbieg pod „nowy” most daje mi w kość, ale biegnę dalej, wolno, równo. Czas na energię. Batoniki Mleczna Kraina to nie jest dobry pomysł….. słodko, za słodko, popijam dalej słodko, a do tego smak czekolady wywołał do odpowiedzi potrzebę fizjologiczną nr2…………..  Grabówka za mną i początek podbiegów. Przed oczami naszyjnik DASZ RADE!! Pamiętacie gościa, który biegał codziennie 10 km? Mam go w zasięgu wzroku! Coraz bliżej, jestem obok. „Zajebisty podbieg” rzucam przez ramię i biegnę dalej. Dałem rade! Tempo słabiutkie, ale jednak biegnę! Dobiegam do ZOO wyraźnie zmęczony! Ale tu są kibice więc trzeba trzymać fason, wyciskam z siebie resztki siły i biegnę dalej. Jest z górki! Troszkę odpoczynku. Wbiegam na Mostówkę, łagodniejszy podbieg i stało się…………maszeruję……. 

fot. Gosia Jeznach
        Nawet nie wiem kiedy to się stało……. Jestem zły!!! Przecież to jest 21 km a ja maszeruję????? DASZ RADE!! przed oczami. W myślach klnę na swoje nogi, że mnie nie słuchają! Zebrałem się i chyba przełamałem, przy schodach do Broniewskiego… biegnę to za dużo powiedziane, ale już nie maszeruję, jest nieźle! 

        Zaczyna się kostka brukowa, jestem już bardzo blisko, słychać prowadzącego imprezę, i doping, a ja znowu czuję „skrzydła” wbiegam na ostatnią prostą, przyśpieszam, daję wszystko co mogę!! 

        Widzę rodziców, biegnę szybko, zauważam żonę i synka, mam siłę nawet na uśmiech i machnięcie ręką. Wyprzedza mnie ktoś….. szacuneczek! META! MEDAL!! 

fot. Gosia Jeznach
Nogi z waty………. Kierunek przebieralnia, wolna pufka…….chlap! Lekki masaż, stan przedskurczowy – opanowany. Krótka rozmowa z NRsem. Odpinam chip, oddaję, idę do rodzinki! Medal dzwoni o słuchawki mp3. Kurde jestem dumny! Dałem radę! Ciekawe jak tam siorka, szwagier i kumpel?? Oby bez żadnej kontuzji!!!!! Czekamy razem z rodzinką i znajomymi. Jest kumpel!!! Biegnie, nie kuleje J jest dobrze! Za chwilkę wbiegają trzymając się za ręce siostra i szwagier!!! Dali rade!!!
Wszyscy daliśmy radę!

Podziękowania dla wszystkich którzy dołożyli choćby najmniejszą cegiełkę do organizacji tak zacnej imprezy! Już nie mogę się doczekać kolejnej edycji!!

Marek.


4 komentarze:

  1. Dzięki za wsparcie, wspólne treningi i zarażenie nas tym, czego tak nienawidziłam w szkole. Dobiegliśmy, pierwszy ale nie ostatni raz: )

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekamy z niecierpliwoscią na kolejny wspólny bieg :))) Fajna impreza.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna relacja, to mało powiedziane. Była ekstra, szczególnie fragment o pani z napisem "dam radę".

    OdpowiedzUsuń