środa, 9 października 2013

Biegamy, by żyć!

Każdy z biegaczy, ba nawet z osób stroniących od jakiegokolwiek ruchu słyszał co wydarzyło się w ostatnią niedzielę podczas zawodów "Biegnij Warszawo".  Miał miejsce nieszczęśliwy wypadek, który niestety stał się pożywką dla mediów, za tym poszły wypowiedzi ekspertów i przypadkowych osób.
Początkowo nie chciałem tego tematu w ogóle poruszać na łamach bloga i Night Runners, jednak kolejne komentarze na ten temat sprawiły, że nie mogę, wręcz nie potrafię przejść obok tego obojętnie.

Jako Night Runners biegamy w wielu miastach od blisko roku. Naszym sukcesem jest to, że wiele osób, ba myślę, że można to liczyć w setkach, przekonaliśmy do tego, że warto się ruszać, że aktywność fizyczna to zdrowie. To coś co jest dobre nie tylko dla naszego ciała, lecz także dla ducha. Często przekonanie ludzi to trudna sztuka, dużo osób się waha. I w takim momencie z "pomocą" przychodzą media z których wniosek jest jednoznaczny, biegając możesz umrzeć, ba słuchając niektórych komentarzy można to przyjąć za pewnik. Ludzie zostańcie w domu na kanapie! Pod żadnym pozorem nie wpadnijcie na pomysł, żeby potruchtać po osiedlu! Przecież taki wypowiedzi to skandal i tak należy się do nich odnosić.

Zbluwersowany to najlżejsze ze słów jakie opisuje mój stan. Celebryci, tacy jak pan Robert Korzeniowski, którego niezwykle cenię za jego osiągnięcia sportowe wykazał się absolutną uległością wobec mediów i w wywiadzie powiedział to co chcieli usłyszeć. Możesz biegać, ale najpierw się przebadaj. Niech każdy z dziesiątek tysięcy biegaczy przebada się zanim zacznie biegać. Każdy kto przez chwilę zastanowi się nad tym dojdzie do jednoznacznego wniosku. TO BZDURA! Jestem pewien, że żaden lekarz nie da papierku z napisem - zezwalam Tomaszowi Makowskiemu na bieganie. Dlaczego? Nie ma zdrowych, są tylko źle przebadani. EKG? Pomiędzy spoczynkowym a wysiłkowym jest zasadnicza różnica. Żaden lekarz nie weźmie odpowiedzialności po krótkim kontakcie z pacjentem za jego życie. (Nie wspominając nawet o aspektach technicznych, jak czas ważności badań, ilości przychodni sportowych, a raczej ich braku etc.) Ale media chciały to usłyszeć.

Statystyka mówi, zginęły 3 osoby w Polsce w przeciągu ostatniego roku. Ale kto mi pokaże statystykę pozytywną? Ile osób uratowało swoje życie biegając? Ile zmieniło swoje życie dzięki biegom? Dzięki aktywności fizycznej, bo przecież bieganie jest tu tylko ofiarą - to samo można powiedzieć o rolkach, kolarstwie, pływaniu..

Pierwsze co doradzam do rozwagę, owszem zaczynając biegać ludzie często robią to bez głowy, w manii endorfin zwiększają obciążenia/kilometraż etc. Ale od tego są trenerzy, portale, blogi, grupy biegowe by edukować ludzi, by doradzać. A nie uwolnić się od odpowiedzialności, pójść na łatwiznę mówiąc BIEGNIJ - UMRZESZ!

Każdy ma własny rozum i wie, że nadmierny wysiłek, pomysł przebiegnięcia maratonu po miesiącu treningów to głupota, ale na głupotę ani media, ani trenerzy nie mają wpływu ( chociaż w sumie media karmią się głupotą)

Na jednej ze stron przeczytałem, że bieganie nocą jest niezdrowe, od osoby, która uważa się za autorytet biegowy. Czy wiecie, że najwięcej kontuzji związanych z bieganiem ma miejsce rano? Nasz organizm po przebudzenie nie jest dostatecznie rozciągnięte by podjąć zaawansowany wysiłek fizyczny.
Nie piszę tego, żeby się kłócić, czy bieganie rano czy wieczorem, bo każdy ma swoje plusy i minusy. Pisze o tym, dlatego, bo ktoś próbuje nam wmówić, że to co robimy jest złe. Że namawiamy ludzi do uprawiania sportu, który w prostej linii prowadzi do śmierci.

Przeczytałem jeden komentarz, który mocno zapadł mi w pamięć. Nie potrafię go dokładnie zacytować, dlatego opiszę - "Mój ojciec zmarł w wieku 63 lat, siedząc na toalecie ze spodniami w dół, parł tak mocno, że coś pękło i tak umarł w pozycji mało chwalebnej. Ja zacząłem biegać po 60-tce, czuje się świetnie i wolałbym umrzeć podczas maratonu niż na kiblu"


Wszyscy jesteśmy śmiertelni, mamy wady ukryte, których bez szczegółowych regularnych badań nie wykryjemy. Są przypadki losowe, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć, ale właśnie takie jest życie. Bądźmy świadomi i rozsądni, edukujmy osoby, które dopiero zaczynają biegać i cieszmy się tym co mamy - nie dajmy sobie tego zabrać.

Pozdrawiam,

Tomasz Makowski

3 komentarze:

  1. Andrzej Kaczmarek biegacz Żychlin od kilku lat9 października 2013 19:55

    Bieg to zdrowie, odporność, walka z stresem i endorfiny, czyli samo czyste szczęście. Dziś idziesz i możesz upaść takie jest życie. Ja wybieram przyszłość - bieg, a życie napisze swoją historię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wolałbym nawet i umrzeć w wieku 50 lat biegając i ciesząc się tym, co daje mi na codzień aktywność fizyczna, niż dożyć osiemdziesiątki siorbiąc colę na kanapie i wspominając ze znajomymi z braku lepszych wspomnień z młodości stare odcinki "M jak miłość".

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się w 100%, takie statystyki śmiertelności powinno się porównywać z taka samą populacją ludzi nie uprawiających sportu i siedzących tylko przed telewizorem. Jestem przekonana, że zgony wynikające z niewydolności układu krążenia są w przypadku drugich bardzo częste, a i ich jakość życia zdecydowanie gorsza. Bo przecież po biegu człowiek czuje się wspaniale, ma dobry humor i mnóstwo energii do życia (nadal sama jestem zaskoczona jak bardzo jest to zmęczenie przyjemne i uzależniające, a to dlatego że cały czas pamiętam jak się męczyłam na wf hihi)

    OdpowiedzUsuń