poniedziałek, 7 kwietnia 2014

7. Poznań Półmaraton - Rywalizacja Night Runners vol. 3

Sezon biegowy rozkręcił się na dobre. Kolejny weekend przyniósł nam kolejne wielkie wydarzenie - zaliczany do naszej rywalizacji 7. Poznań Półmaraton. Drugi pod względem uczestników półmaraton w naszym kraju, jednocześnie największy pod względem ilości startujących Night Runnersów. Bieg ukończyło 158 osób w jaskrawożółtych koszulkach. Liczba szalona!!

Poranek przywitał nas idealną pogodą biegową. Dość rześko, bezwietrznie, słońce schowane za chmurami. Im bliżej startu, tym jednak robiło się cieplej. W trakcie biegu słońce grzało już dosyć intensywnie (jak na porę roku), ale jednak było zdecydowanie przyjaźniej niż na Maniackiej Dziesiątce.

Jak zwykle dopisali kibice, których na trasie pojawiło się mnóstwo. Każdy z was wie, jak ważny jest ich doping. Najlepiej wykorzystać to potrafili Beata Kamińska (wielkie gratulacje za czas 1:35:40) i, co nie będzie niespodzianką, Daniel Korytowski, który z czasem 1:18:32 wygrał wśród męskiej częsci Night Runners. Wielkie gratulacje.

Podium uzupełnili - Karolina Ruta i Kornelia Kozłowska wśród pań oraz Adrian Gabryszak (drugi półmaraton) i wracający do szybkiego biegania Stanisław Rysiukiewicz, znany jako T-1000. Dla 5 z "medalistów" wynik uzyskany w niedzielę był rekordem życiowym.
Brawa należą się jednak każdemu z was. Jak zwykle wielu było debiutantów oraz ustanowiliście całą masę życiówek.
Warto zauważyć podnoszący się poziom. Dość powiedzieć, że trzeba było pobiec poniżej 1:30 aby znaleźć się w pierwszej dwunastce w kategorii mężczyzn - w zeszłym roku dwunasty zawodnik zameldował się na mecie z czasem 1:39.

Wyniki biegu:
W klasyfikacji generalnej mężczyzn nie zaszły większe zmiany. Kolejność na podium została utrzymana. Natomiast wśród pań, na pierwsze miejsce wróciła Katarzyna Kachniarz, na drugie miejsce wskoczyła Anna Stiller, a na 3 Dorota Kolber. Do końca rywalizacji pozostało jednak jeszcze wiele biegów. Przede wszystkim, nikt jeszcze nie ma (bo mieć nie może) minimalnej liczby biegów wymaganej, by liczyć się w klasyfikacji końcowej. Przypominam, że trzeba mieć na koncie 7 imprez by rywalizację ukończyć i otrzymać pamiątkową nagrodę. 
W nadchodzącą niedzielę kolejny bieg zaliczany do klasyfikacji. Na królewskim dystansie Night Runnersi zmierzą się w Warszawie podczas Orlen Warsaw Marathon. Życzymy powodzenia, a niestartujących mieszkańców stolicy zapraszamy do kibicowania na trasie.

Pełną listę biegów znajdziecie tutaj, a pytania odnośnie rywalizacji przysyłajcie pod ten adres.

6 komentarzy:

  1. A dlaczego Pan Rysiukiewicz został uwzględniony w wynikach skoro nie figuruje na wynikach Poznań Półmaratonu? Gdzie jest granica "oszukiwania" rywalizacji? Czy jeśli ktoś nie zdąży zgłosić się i wystartuje bez numeru, a następnie pochwali się swoim wynikiem na Endomondo to szanowna komisja NightRunners także uzna wynik?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Anonimie,

      Z uwagi na fakt, iż nasza rywalizacja nie jest Pucharem Świata, lecz jej założenie to towarzyska zabawa wynikami w gronie bliższych i dalszych znajomych skupionych w grupie Night Runners organizatorzy występują z pozycji "frontem do klienta". Możliwe ze to nasza wada i powinniśmy przy każdej Waszej prośbie z góry mówić - "nie". Jednak postanowiliśmy inaczej. Stanislaw Rysiukiewicz oraz kilka innych osób napisało do nas maile przed startem zawodów z prośba o wzięcie ich wyników pod uwagę, gdyż mieli pakiet innej osoby, a nie mogli przepisać go na siebie.

      Usuń
  2. Anonimie podpisz sie to Ci wytlumacze :) Marcin Jurga

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiecie co? To chyba nie jest dobry pomysł, wstawianie ludzi do wyników tak z partyzanta. Pozwolę sobie na kilka spostrzeżeń:
    1. Organizowany jest ranking NR, takie przedłużone zawody, których ideą jest rywalizacja między nami. Rozumiemy, że nie ma nagród, że z założenia całość ma być sympatyczna i bezkonfliktowa, ale to jednak rywalizacja, do której (w zależności jaką się ma osobowość) jedni podejdą swobodnie, inni walecznie - jak to ludzie. A jeśli ktoś się w coś angażuje, to nie można jednocześnie wymagać od niego dużego dystansu i luzu.
    2. Tu konkretny przypadek kolegi Stanisława R. jest dość dobry, bo wybiegał świetny wynik. (Brawo! :) ) i ustawił się na podium, wypychając mnie z 3 stopnia. W tym roku nie przykładam wagi do naszej NR klasyfikacji, bo nie uda mi się wybiegać wymaganych 7. startów, a mimo to poczucie rozczarowania było spore. Wyniki oficjalne mówią, że byłem 3. NR, na mecie przede mną widziałem tylko 2 NR, a tu zonk. Jakoś oczywiście przełknę to rozczarowanie tym razem ;), jednak osobiście we wszelkie rywalizacje angażuję się mocno i gdybym miał coś do ugrania, czułbym się oszukany.
    3. Bardzo źle całej sytuacji robi ta lekka "konspiracja" - przed startem żadnego komunikatu, że ktoś biegnie pod nie swoim nazwiskiem. Przy publikacji wyników żadnej informacji o tym, że z partyzanta pojawili się nowi zawodnicy, ba! że Ci spadochroniarze zamieszali na podium. Dopiero ostry komentarz anonima zmusza Cię Tomku do wyjaśnień. Z resztą jego wypowiedź udowadnia też przy okazji, że angażujemy się w nasz ranking emocjonalnie i jeśli rzecz nie będzie przejrzysta, to będą spory i kłótnie.
    4. Jesteś w stanie mniej więcej skontrolować w Poznaniu, czy ktoś, kto mówi że biegnie z numerem 1000 pod innym nazwiskiem, to ten, czy nie ten. Małą jest jednak szansa, że zrobisz to w przypadku zawodów w Warszawie, w Płocku, czy na Śląsku. Załóżmy, że poczuję się oszukany i wymyślę sposób, żeby się odkuć i napiszę Ci, że biegnę u siebie pod nazwiskiem typu Mukelele Zantmbi i na mecie będę miał wynik, który poprawi moje miejsce w rankingu. Jeden przypadek jest do wyłapania, ale praktyka może stać się powszechniejsza. Nie pierwszy raz zawody o przysłowiową marchewkę zamieniłyby się w wojnę o nie wiadomo o co.
    Reasumując - bo się rozpisałem (co też udowadnia, że cierpię z powodu czwartego miejsca ;) ) - uważam, że jeśli taki ranking ma działać w przyjaznej atmosferze, to potrzebna jest większa przejrzystość.
    Pozdrawiam i jeszcze raz gratulacje dla kolegi Stanisława. :)
    Filip.F z Płocka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Filip,

      Dzięki za uwagi i spostrzeżenia. Myślę, że całą tą sytuację można sprowadzić do tego, żebyśmy jednak byli surowi i nie robili odstęp - ktoś wpisał Night Runners to uwzględniamy go w statystykach. Albo robić wprowadzenie jakieś przed zawodami. Podam Ci dwa przykłady osób, które nie były wpisany - "Night Runners" a są w statystykach:
      1. Moja skromna osoba - byłem zapisywany nie poprzez formularz zapisów, lecz bezpośrednio u organizatora i nie wpisali przy mnie klubu, o czym dowiedziałem się dopiero z listy wyników.
      2. Druga sytuacja to, że ktoś zapisał się na bieg z dużym wyprzedzeniem, gdy jeszcze nie biegał z NR.

      Na pewno pochylimy się nad tematem, żeby rywalizacja była jak najbardziej czytelna i nie było żadnego poczucia niesprawiedliwości w przyszłości, bo jak najbardziej na tym nam zależy. W ta sytuacja wynika z naszej dobrej woli, a nie chęci oszukiwania kogokolwiek. Teraz mamy Orlen, a potem 2 miesiące bez biegów w rywalizacji, więc będzie czas do zastanowienia się jak podchodzić do indywidualnych przypadków.
      Pozdrawiam,

      Tomek

      Usuń
  4. Cześć.
    Filip – masz rację. Wrodzona empatia podpowiada mi, że nie czuł bym się fajnie na Twoim miejscu będąc zaskoczonym nagle taką informacją. Także mam duży dystans do tej rywalizacji. Myślę, że większość z nas traktuje to (w mniejszym lub większym stopniu) jako dobry fun. Dlatego też postanowiliśmy (jako NR) „wyciągnąć rękę” do tych osób, które z jakiś powodów nie zdążyły się zapisać na start bądź nie podały oznaczenia klubu jako NR. Odwieczny dylemat - czy być dobrym gliną czy złym ? rozstrzygnęliśmy na korzyć tego pierwszego, a ja (przez przypadek – kontuzja Przyjaciela) wystartowałem i stałem się tego rozstrzygnięcia beneficjentem.
    To rozwiązanie oczywiście ma swoje wady które wymieniłeś powyżej. Zgadzam się z Tobą, że brak jasnej informacji (przed biegiem albo po, ale przed publikacją naszych wyników) zaciemnił obraz. Podejmowanie decyzji za wszystkich, kolokwialnie mówiąc - robienie ludziom „dobrze” to delikatna materia. Prawie każdej osobie która coś chce, ma pomysł, towarzyszy interlokutor który kontestuje pomysły czy podjęte decyzje, znajdując wady (co często nie jest trudne). To normalne w tak dużej społeczności jak nasza ale też stawia to ogromne wyzwania przed osobami „zarządzającymi” - to naprawdę sztuka, podejmując decyzję, nie wylać dziecka z kąpielą :)
    Chodzi o to by relacja między dobrą zabawą a poczuciem uczciwości nie została zachwiana.
    Nigdy nie zszargałem swojego nazwiska oszustwem i nie zamierzam tego robić. Jako materiał dowodowy możemy opublikować mojego maila ze wspomnianą prośbą czy zdjęcia z trasy/mety biegu. Jednak tak naprawdę, nie chodzi tu o mnie, tylko o to jak to „systemowo” rozwiązać aby było dobrze. Akurat przypadek „cichociemnych” biegnących na nazwisko spoza NR to pikuś w porównaniu z ewentualnymi przypadkami gdy np. lepszy NR biegnie za słabszego nabijając mu punkty do rywalizacji albo, jak słusznie zauważyłeś, ktoś z „zewnątrz” punktuje bieg NR-owi. Mam nadzieję, że to się nigdy nie zdarzy. Byłoby to groźne…
    Myślę że tak czy siak nie ogarniemy tego bez fundamentalnego zaufania do siebie, odrobiny wzajemnej kontroli (może właśnie weryfikacja po zdjęciach z trasy ?) i dobrej komunikacji.
    Dlatego również dziękuję Ci za uwagi – parkujemy temat, jak wspomniał Tomek, do przemyślenia.
    Jeśli będzie decyzja, że „kto się nie zapisał ten wypad z baru” to z radością się do niej zastosuje nawet z datą wsteczną bo nie chcę być kojarzony jako „pożeracz III miejsc” ;)
    Przy okazji również gratuluję wyniku ! Dobry, równy bieg – mam nadzieję, że następnym razem będę mógł uścisnąć Ci łapę :)

    Sta-who Ry-who :)

    OdpowiedzUsuń