sobota, 22 listopada 2014

Karta Biegacza i Certyfikat Imprez PZLA, czyli o co tu tak naprawdę chodzi? Wywiad z Januszem Szydłowskim - Koordynatorem Projektu PZLA

Drodzy Biegacze,

Wczoraj z szybkością błyskawicy obiegła  nas informacja o planach PZLA dotyczących standardów organizacji imprez biegowych. Podczas konferencji Polskiego Stowarzyszenia Biegów  w Zielonej Górze został zaprezentowany zarys projektu "Klub Biegacza PZLA", którego celem jest...no właśnie to wczoraj wszyscy próbowaliśmy ustalić bazując na informacjach, które do nas docierały. Większość z nas wykazywała wysokie zaniepokojenie kierunkiem rozwoju biegania proponowanym nam, biegaczom, przez PZLA. Pojawiały się obawy,że nasza opinia nt. projektu nie będzie usłyszana, a wyraźny sprzeciw i tak nic nie pomoże. Ostatecznie, będziemy musieli zaakceptować zaproponowaną nową rzeczywistość biegową.

W dniu dzisiejszym o kontakt ze mną postarał się główny koordynator projektu PZLA, pan Janusz Szydłowski, z którym przeprowadziłem rozmowę dotyczącą wątpliwości jakie pojawiły się pod wczorajszym wpisem blogu.

Tomasz Makowski: Skąd pojawił się pomysł wprowadzenia Certyfikatu Biegów?

Janusz Szydłowski: Certyfikat PZLA dla Imprez Biegowych to w naszym zamyśle docelowo rodzaj przewodnika po polskiej scenie biegowej dla każdego biegacza, niezależnie od poziomu sportowego, wieku, płci etc.

Jest to dobrowolne poddanie się przez organizatora pewnej procedurze sprawdzającej organizację imprezy, szczególnie w zakresie standardów bezpieczeństwa i jakości biegu. Obrazowo można będzie to porównać do gwiazdek Michalina, stosowanych w ocenie restauracji, aczkolwiek na pewno nie chcemy wprowadzać zbyt szerokiej gradacji. Jak sądzę, będą to dwa, maksymalnie trzy stopnie. Dla tych najmniejszych imprez lokalnych, jeśli oczywiście będą zainteresowane uczestnictwem w naszym programie, a z różnych przyczyn nie będą mogły spełnić niektórych kryteriów, będziemy chcieli zaproponować inny status, poza Certyfikatem. Ale ustalenia w tym zakresie jeszcze trwają.

Sama kwestia wprowadzenia Certyfikatu to wynik kilku wzajemnie uzupełniających się nurtów:

a. potrzeba usystematyzowania biegów ulicznych ( które są normalnymi konkurencjami lekkoatletycznymi!!!) pod kątem przepisów lekkoatletycznych
b. potrzeba stworzenia pewnego modelu/standardu organizacji imprezy biegowej, głównie ze względu na bezpieczeństwo ich uczestników
c. wytyczne Światowej Federacji LA (IAAF) i Europejskiego Stowarzyszenia Związków Lekkoatletycznych (EA).

Przedstawione do konsultacji podczas spotkania w Zielonej Górze przepisy to nieco zliberalizowana lista kryteriów przygotowana właśnie przez Europejskie Stowarzyszenie, które mamy obowiązek wprowadzić w najbliższym czasie.

Dodam, że podobne regulacje istnieją w wielu krajach, szczególnie Europy Zachodniej: Hiszpania, Wielka Brytania, Włochy, Francja etc.

Podkreślam, udział w tym programie jest dla każdego organizatora dobrowolny!

TM: Jednym z elementów projektu, będzie Karta Biegacza. Jakie korzyści będzie miał biegacz z posiadania takiej karty?

JSZ: Temat Karty Biegacza Amatora , czy Licencji Biegacza Amatora  nie był tematem prezentacji w Zielonej Górze, więc wszelkie informacje pojawiające się na forach internetowych nie są wiarygodne, bo pochodzą od osób, które tego projektu nie znają!

Pracujemy nad tym zagadnieniem, mamy nadzieję, że uda się go nam ogłosić w pierwszym kwartale 2015.
Nie mogąc na ten moment odnieść się szczegółowo do tego pytania, chciałbym zaznaczyć, że taki dokument ma również charakter w pełni DOBROWOLNY i nikt nie będzie go wymagał od biegających po  ulicach, parkach czy lasach ( lub gdziekolwiek indzie!!!) .

Karta czy Licencja to rodzaj naszego zaproszenia dla Państwa, aby stać się członkiem jednej lekkoatletycznej rodziny, bez rozróżnienia na wyczynowców, amatorów i innych! Uważamy , że sport jest jeden, a wszelkie podziały są sztuczne!

Oczywiście, bardzo nam zależy, aby jak najwięcej osób jednak stało się posiadaczem takiej Licencji, a nadzieję naszą pokładamy w atrakcyjności naszej oferty. Mogę w tym momencie poinformować, że każdy, nazwijmy to licencjonowany biegacz amator, otrzyma szeroką paletę korzyści, zarówno przy zakupach produktów i usług u partnerów  programu, jak i kwestiach organizacyjnych , ale nie tylko. Przykładowo mogę podać, że tacy biegacze będą klasyfikowani w oficjalnych rankingach PZLA dla biegaczy amatorów z podziałem na płeć, dystans i kategorię wiekową. Ale jeśli ktoś nie chce się porównywać, to oczywiście nie musi brać udziału w tym programie!

O innych atrakcjach opowiem już wkrótce!

TM: Nasuwa się zatem pytanie o koszty uczestnictwa w projekcie po stronie zwykłego uczestnika, czyli nabywcy "licencji biegacza" oraz po stronie organizatora biegu, oczywiście mając świadomość, że będą to koszty mocno szacunkowe. Czy może Pan przybliżyć wysokości opłat, które będzie trzeba ponieść?

JSZ: W tym przypadku należy rozróżnić dwa produkty, które proponujemy biegaczom. Karta Biegacza, która będzie wydawana bezpłatnie i posiadała węższy zakres korzyści oraz Licencja Biegacza, czyli wersja premium Karty Biegacza, która proponuje szereg wymienionych korzyści dla jej posiadacza. Koszt licencji szacujemy na kwotę 2-3 cyfrową.
Jeśli chodzi o koszty otrzymania Certyfikatu przez organizatora biegu, to będą one związane jedynie z pokryciem kosztów delegacji członka PZLA, który pojawi się na biegu celem weryfikacji określonych standardów. Samo wydanie certyfikatu będzie bezpłatne.


TM: Jedną z głównych obaw biegaczy jest ograniczenie możliwości startów w zawodach dla osób, które nie będą posiadały wyżej wymienionej Karty Biegacza. Czy możemy spać spokojnie i otrzymać zapewnienie, że nie posiadanie Karty Biegacza, nie ograniczy naszych możliwości startów w imprezach posiadających Certyfikat PZLA?

JSZ: Posiadanie Karty czy też Licencji Biegacza Amatora PZLA  nie będzie warunkiem koniecznym dla udziału w jakiejkolwiek imprezie biegowej! Natomiast kwestią, którą poddaliśmy do dyskusji w Zielonej Górze jest temat posiadania przez uczestników imprezy biegowej starającej się o Certyfikat  ubezpieczenia NNW.

Mamy tutaj następujące  możliwości:

  1. Organizator sam wykupuje takie ubezpieczanie dla wszystkich uczestników – vide niektóre      maratony w Polsce
  2. Biegacz posiada własne , nabyte we własnym zakresie takie ubezpieczenia
  3. Nabędzie je jako jednodniowe ubezpieczenie u organizatora imprezy, w porozumieniu z jego ubezpieczycielem
  4. Takie ubezpieczenie będzie elementem składowym Licencji Biegacza  Amatora PZLA, czyli posiadanie Licencji będzie tożsame z całorocznym ubezpieczeniem na wszelkie wypadki związane z uprawianiem biegania, czyli dotyczy zarówno codziennych treningów, udziału w zawodach , jak i ewentualnie także podróży z tym związanych.
  5. Biegacz oświadcza, że posiada takie ubezpieczenie

Mam nadzieje, znaleźć wkrótce satysfakcjonujące wszystkich rozwiązanie.

TM: Kiedy projekt ujrzy światło dzienne? I czy planowane są konsultacje ze środowiskami biegaczy, takim jak chociażby nasza grupa Night Runners?

JSZ: Jak już wcześniej wspominałem, naszym zamiarem jest ogłoszenie programu w I kwartale 2015.
Oczywiście takie konsultacje są planowane i częściowo już się odbyły, a jednym z przykładów było to spotkanie z PSB w Zielonej Górze, chociaż tutaj dotyczyło ono tylko kwestii certyfikacji biegów.
Również środowiska samych biegaczy będą konsultowane, w tym także Państwa grupa, a niech potwierdzeniem moich słów będzie fakt, że już 2-3 miesiące temu rozmawiałem o takiej potrzebie spotkania i konsultacji z jednym z członków Państwa organizacji, dzięki zresztą któremu udało mi się tak szybko z Panem skontaktować!

TM: Sądząc po wczorajszych artykułach komentujących możliwość wprowadzenia takich rozwiązań szeroko rozumiane środowisko biegowe nie słyszało ani słowa o projekcie, który jest już prowadzony od dobrych kilku ( jeśli nie kilkunastu miesięcy) przez PZLA. Stąd moja wątpliwość, a jednocześnie sugestia o wyjście z konsultacjami do zdecydowanie większego grona biegaczy, grup, liderów środowisk lokalnych etc.

JSZ: Pomysł, nad którym pracujemy od początku roku w wielu fazach był konsultowany z przedstawicielami różnych środowisk biegowych oraz dużym gronem organizatorów biegów. Z uwagi na mnogość grup oraz biegów trudno jest dotrzeć do wszystkich zainteresowanych. Jednak takie spotkanie jak podczas konferencji PSB w Zielonej Górze na pewno pozwoliło na dotarcie do szerszego grona biegaczy.

TM: I na koniec, czy nie obawia się Pan, że wprowadzenie Certyfikatów Biegów oraz Karty Biegacza może podzielić środowisko biegowe?

JSZ: Ależ nie ma żadnego powodu, aby miało dojść do jakiegokolwiek podziału!!! Naszym celem jest przecież danie biegaczom dodatkowej informacji o imprezach biegowych, a ponadto proponujemy , jak sądzimy, atrakcyjną ofertę, która oparta jest o zasadę dobrowolności!
Oczywiście jak każde nowatorskie działanie, także nasz program  może  zostać bardzo różnie przyjęty przez szerokie rzesze środowiska biegowego.
Wierzymy jednak, że w dialogu i we wzajemnym poszanowaniu uda się nam przekonać Państwa do naszych pomysłów.  Jesteśmy przekonani, że zaproponowaliśmy słuszna drogę rozwoju dla masowego biegania, a także dla całej polskiej lekkoatletyki.
Czy nasze pomysły są interesujące i dadzą pozytywny skutek dla wszystkich? O tym zadecydują Państwo wyrażając wolę udziału w naszych projektach. Jeśli zaś uznają Państwo, że nie odpowiadają one Państwa potrzebom czy celom, to wówczas będziemy się starali przekonać Państwa kolejnymi ciekawymi ofertami w przyszłości!
Mamy ambitne cele i z pomocą także Państwa chcielibyśmy je zrealizować.

Nie ma teraz możliwości opowiedzenia o wszystkich zamierzeniach PZLA w zakresie rozwoju LA w Polsce, ale chętnie służę swoja osobą na kolejna rozmowę na te tematy.

TM: Dziękuję za rozmowę. 

Janusz Szydłowski to specjalista marketingu sportowego , menadżer sportowy , w tym bezpośrednia opieka nad wieloma gwiazdami polskiego sportu, organizator imprez sportowych , głównie LA,  przez 4 lata prezes Wielkopolskiego Związku Lekkiej Atletyki, od roku jako ekspert Polskiego Związku Lekkiej Atletyki


Komentarz: Będziemy z uwagą przyglądać się dalszemu rozwojowi projektu i w razie potrzeby oczywiście interweniować. Prawdopodobnie już w ciągu kilku najbliższych miesięcy będziemy mieli okazję zobaczyć finalną wersję "Klubu Biegacza PZLA". Czy droga, którą wybrało PZLA okaże się słuszna? Tego dowiemy się już wkrótce, bo o powodzeniu projektu zadecydujemy My, czyli biegacze i organizatorzy biegów przyjmując proponowane rozwiązania lub też odrzucając je.

24 komentarze:

  1. Co by tu jeszcze uregulować. Może wprowadzić jeszcze licencję na chodzenie?
    leczcie się, wszyscy z tej czerwonej zarazy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że kluczowe są te słowa cyt"Jeśli chodzi o koszty otrzymania Certyfikatu przez organizatora biegu, to będą one związane jedynie z pokryciem kosztów delegacji członka PZLA, który pojawi się na biegu celem weryfikacji określonych standardów. Samo wydanie certyfikatu będzie bezpłatne." Czyli jakby tu dziłaczom zapewnić kolejne dochody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z deklaracji wynika, że te koszty delegacji będą miały tylko pokryć zwrot kosztów, a nie być ekwiwalentem wynagrodzenia.

      Usuń
    2. Oczywiście, chodzi jedynie o zwrot kosztów delegacji.
      Wynagrodzenie działacz już dostanie pod stołem w celu zdobycia pozytywnej opinii.

      Usuń
    3. A jak pokazały niedawne afery takie "koszty delegacji" mogą być naprawdę spore...

      Usuń
  3. Posiadaczom karty dadzą pseudo rabaty w sklepach a sami będą od nich doić kasę. Piękny projekt, niestety nie biegowy a biznesowy :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście przed ogłoszeniem realnych "zniżek" można mieć dużą wątpliwość czy przy zapowiadanej skali projektu firmy sportowe współpracujące będą w stanie zapewnić satysfkacjonującą dla biegaczy zniżkę w zamian za kartę/licencję.

      Usuń
  4. JSZ powiedział : "Naszym celem jest przecież danie biegaczom dodatkowej informacji o imprezach biegowych" - nie rozumiem jakich dodatkowych informacji na temat jakiegoś biegu może udzielić PZLA :-/

    kolor70

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dodatkowa informacja bedzie taka, ze albo PZLA da temu biegowi jedna gwiazdke, dwie albo trzy ;-)

      Usuń
  5. Będzie to,co w kolarstwie górskim, większość olewa licencjonowane "poważne" zawody i startuje w amatorskich, niewpisywanych do kalendarza PZKol, a w zawodach licencjonowanych startuje zaledwie garstka, to znaczy ci, którzy mają stanąć na pudle i zgarnąć kasę :P Można powiedzieć, że przez to w Pl ten sport w wydaniu zawodowym nie istnieje. A wszystko przez chciwość i pazerność działaczy...
    Na szczęści można iść sobie pobiegać olewając wszelkie zawody ale nie wiem czy do tego dążymy...

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo dziękujemy za ten wywiad. Bardzo dobrze, ze przyglądacie sie tym projektom i patrzycie PZLA na ręce. Mnie nie przekonuje ten projekt w ogóle. Bo głównym jego celem jest zapewnienie PZLA dużego kawałka z tego tortu, którym jest bieganie amatorskie, a który teraz będą mogli kontrolowac.

    OdpowiedzUsuń
  7. "Licencja Biegacza, czyli wersja premium Karty Biegacza, która proponuje szereg wymienionych korzyści dla jej posiadacza. Koszt licencji szacujemy na kwotę 2-3 cyfrową."

    sugeruję 999 zł , przecież ważny jest standard. Do tego koniecznie by na każde zawody potrzebna była nowa (aktualna). jej jak wy o nas dbacie dziękuje , właśnie tego nam najbardziej potrzeba żeby biegać :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pan Szydłowski zapomniał wspomnieć, że Ministerstwo planuje uzależnić wysokość dotacji dla związków sportowych od ilości licencjonowanych zawodników. Stąd chęć wydania licencji jak największej ilości biegaczy. Jest to zwykły skok na państwową kasę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ciekawe, czy masz źródło tej wiadomości?

      Usuń
  9. Moim zdaniem wszystko, co zaplanowało PZLA, jest bardzo przemyślaną strategią. Oczywiście, nikt nikogo do niczego zmuszać nie będzie. Ale ja widzę już pierwszy wielki certyfikowany przez PZLA bieg - bedzie to Orlen Marathon - przecież głównym sponsorem PZLA jest Orlen - on za wszystko zapłaci i wystartuje ten cudowny projekt. A później to już pójdzie z górki. Moim zdaniem mamy się czego bać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czyżby jedna z najtańszych (?) form uprawiania sportu miała się stać formą elitarną?

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę. Zawody są fajne bo często organizują je ludzie z pasją, z pasji i dla pasji a nie dla kasy. Płacąc za pakiet chętnie ich wspieram. Nie chcę natomiast płacić za przyjazd jakiegoś pasibrzucha z PZLA. O tym ile gwiazdek ma impreza informują biegacze głosując sami nogami lub komentując na forach. Pseudo zniżki w sklepach to fikcja jak i każde zniżki. Jak wprowadzą pomysł to trzeba zwyczajnie przestać startować w imprezach z gwiazdkami, a wybierać te bez nich Wspierać ludzi z pasją takich jak Night Runners-i. NW ? Przecież płacę ubezpieczenie - ZUS zdrowotny i dobrowolne ubezpieczenie w pracy. Proponuję NW doliczyć do ceny butów, bo przecież biegając samemu poza zawodowcami też mogę sobie zrobić krzywdę (a może głównie wtedy). Ktoś tu chyba próbuje nam sprzedać kolejną ofertę firmy ubezpieczeniowej. Super, że Night Runners trzyma rękę na pulsie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. w strzelectwie również kilka lat temu zamieniono licencje bezterminowe na licencje roczne. Ale aby uzyskać licencję na przyszły rok należy odbyć tzw. osobostarty na zawodach znajdujących się w kalendarzu PZSS no i oczywiście zapłacić. Czyżby powoli wszystkie sporty dążyły do tego? Pan jest z marketingu więc jego wypowiedzi nakierowane są na sprzedaż i promocję produktu. Łatwo i miękko "przecież to dla was" czytajcie "nas biegaczy i naszego dobra"

    OdpowiedzUsuń
  13. Ewidentnie stoi za tym jakieś Towarzystwo Ubezpieczeniowe, zapewne to największe ;-) Za wprowadzenie przymusu ubezpieczeń związek niewątpliwie ma obiecane wsparcie finansowe. Ubezpieczenia NNW są i powinny zostać dobrowolne, przymus ubezpieczeń to komunizm!

    OdpowiedzUsuń
  14. Imprezy biegowe są coraz bardziej popularne, a pzla na razie niewiele z tego ma. No to pan menadżer dostał zadanie aby z tego ulicznego biegania, które niezależnie od nich się rozwija, wyciągnąć kasy ile się da. No to pan menadżer się stara i gdy tylko pojawił się głos sprzeciwu od razu gasi emocje i czaruje jak to będzie dla wszystkich fajnie, jak to się wszyscy zjednoczą, żadnych podziałów ( właśnie wtedy pojawią się podziały na tych z licencją zwykłą, prmium, i bez). Niech powie ile z tego zgarnie pzla !!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie pan Szydłowski NIE PRZEKONAŁ... biegam, bo lubię, biegam, bo chcę i żadna licencja mi nie jest do tego potrzebna...

    OdpowiedzUsuń
  16. To zorganizujmy ogólnopolski bieg sprzeciwu wobec praktyk PZLA - mam dosyć działaczy zbierających kasę na wszystkim co się da- to ohydna zagrywka! NIE dla takiego biznesu!

    OdpowiedzUsuń
  17. co za odkrycie naprawdę - karta że zniżkami, przecież to w Krynicy już funkcjonuje, sam taką posiadłem ale jeszcze z przywilejów nie korzystałem

    OdpowiedzUsuń